· · Pop, · · Rap, Recenzje »

[07 stycznia, 2009 | 18 komentarzy | Poziom: 0 ]

Gdyby Obama nie wygrał wyborów, a musiałby to zrobić jakiś czarnoskóry, typowałbym Kanye Westa. Na nowym albumie 'prawie-raper' zaskakuje: pomysłem, wykonaniem, i tym, że ciągle wszystko mu się udaje.

Już sam sposób zapowiedzi 808s & Heartbreak różni się znacznie od Graduation. Brak nachalnej promocji, w mediach cisza (a przecież pamiętamy walkę West - 50 Cent poprzedzającą ich poprzednie płyty), ograniczenie się do promocji singla. Na tyle skutecznie skrywano się z wydaniem tego albumu, że praktycznie przegapiłem jego wydanie i podsumowanie roczne je ominęło. A Heartbreak mogłoby w nim powalczyć.

Czytaj dalej »

· · Rap, Recenzje »

[14 grudnia, 2008 | 37 komentarzy | Poziom: 0 ]

Nowa płyta Eldo atakuje nas od pierwszych sekund wieśniackim, remizowym bitem. Można się przerazić, na szczęście to chwilowe - tylko Miasto Gwiazd ma się gorzej, a cała płyta absolutnie zadziwia. Bo to nie jest normalne, gdy jeden człowiek robi pod rząd 4 fantastyczne płyty. To są jakieś czarne siły, jakiś cynamonowy diabeł na oknie, haha.
Dopiero teraz zorientowałem się, że rok temu też próbowałem zrecenzować jego płytę, 27. Zakończyło się na "Eldo jest elo.", kolejny raz dowiaduje się, że ciężko o nim pisać. Bo chciałbym tutaj przekazać szczerą prawdę, że jego teksty są po prostu miażdżące, liryki w Twarzach po prostu piękne, a całe Nie pytaj o nią chwyta za gardło, i powinno każdego, kto kocha Polskę. Tylko jak to napisać o łysym, uszatym raperze? Jak ja spojrze później w oczy matce. Rozumiecie mię? No, ciężko pisać.

Czytaj dalej »

· · Rap, Recenzje »

[08 grudnia, 2008 | 14 komentarzy | Poziom: 0 ]

Strasznie na mnie ostatnio narzekacie, nie podobają Wam się moje recenzje, listy i tak dalej.. Postanowiłem bardziej liczyć się z Waszym zdaniem i stworzyć recenzję interaktywną. Oto oddaje wam generator recenzji nowego albumu Fisza i Emadego, pod tytułem Heavi Metal. W kilku miejscach macie wybór i sami wybieracie opcje, jak zrecenzować tę płytę. Prawidłowa i moja wersja jest podkreślona.

Czytaj dalej »

· · Rap, Krótkie rekomendacje, Muzyka ogólnie »

[02 listopada, 2008 | 12 komentarzy | Poziom: 0 ]

Zaczęło się to wszystko od epki Coldplaya, na której zaproszono do wykonania Lost (z nowej, kiepskiej btw płyty) Jay-z. Kawałek wyszedł smerfastycznie, Jay do Martina dodał jedną zwrotkę z Lost Ones ('See Jesus, see Judas, see Ceasar, see Brutus // See success is like suicide...' ooooou) i przyćmił tym samym swoim murzyńskim geniuszem brytolskiego wokalistę. Komuś bardzo spodobało się to, i chciał więcej - ale jako, że tak Jay-z jak i Coldplay nie zamierzali nagrywać wspólnej płyty, sam się za to zabrał. Wziął podkłady tych drugich, powycinał, pomiksował, dodał rap Jay-z i tak powstał ten mush-up. Najlepszy jaki w życiu słyszałem, jest to rzecz potężna i Jay nigdzie mi się tak nie podoba jak właśnie w tej wycinance. Na dowód tego wrzuciłem do sieci aż trzy kawałki, żebyście sami mogli się przekonać: nigdy tego nie robię praktycznie, więc doceńcie tę wczuwę :> Cały mash-up do ściągnięcia tutaj.

Czytaj dalej »

· · Rap, Felietony »

[26 października, 2008 | 8 komentarzy | Poziom: 0 ]

Są wśród nas ludzie, którzy twierdzą, że Smarki skończył się na kill'em all, a konkretniej na Najebawszy EP. Oczywiście szanujemy ich, ale wiemy, że nie mają tutaj cienia racji. Żeby o tym przekonać, wybiorę sobie 5 ulubionych kawałków Smarkiego (w tym gościnnych występów), będzie dużo youtuba, dużo hip-hopu, więc do rozwinięcia wpisu zapraszam zainteresowanych tematem (lub moim górnolotnym stylem ;d).

Czytaj dalej »

· · Rap, Krótkie rekomendacje »

[27 kwietnia, 2008 | 7 komentarzy | Poziom: 0 ]

Najczęstszym powodem zastoju na blogu, obok braku weny jest zapchanie moich kanałów słuchowych jakimś starszym albumem, który tak mnie zajmuje, że nie mam ochoty na przesłuchiwanie nowych wydawnictw. Naturalnie często tak jest, gdy po raz setny przerabiam dyskografie Modest Mouse, Mogwai, lub zawieszam się nad The Twilight Singers. Ale miniony tydzień zszedł mi nietypowo, bo na polskim albumie, jeszcze bardziej niecodziennie - na albumie hip-hopowym.
I wcale nie jest to nowa płytka OSTRego, nie obchodzą mnie kolejne porcje jego kopiowania samego siebie. Rzecz rozchodzi się o nielegal Smarkiego, Najebawszy EP. Puszczona do sieci trzy lata temu, zdążyła wyrobić sobie w środowisku miano kultowej. W pełni zasłużenie.

Czytaj dalej »

· · Rap, Recenzje »

[19 października, 2007 | 17 komentarzy | Poziom: 0 ]

Jakoś we wrześniu Pezet przerwał denerwujące milczenie, i pokazał światu nowy singiel - Na Tym Osiedlu. Jedyną moją reakcją było wtedy wielkie WTF?! i nadzieja, że to tylko jakiś chwyt, mający na celu pociągnięcie sprzedaży. Nadzieja matką głupich.

Kilka zdań w ramach disklajmera. Pezet nigdy dla mnie nie był obojętny, już od wydania debiutu konsekwentnie czekałem na kolejne produkcje. Aż śmiać mi się chce jak przypomnę sobie gdy jako gówniarz doznawałem przy Muzyce Klasycznej, później już bardziej uświadomiony pochłaniałem Muzykę Poważną. Dla mnie te dwie płyty to już teraz zdecydowanie coś więcej niż zwykłe, dobre hip-hopowe produkcje. Potężne bity Noona i niedoścignione flow Pezeta (do teraz tak uważam), no i przypomnienie sobie Bitwy Płockiej, na której PZ uratował honor Obrońców Tytułu miażdżonych przez Tedego (! szukajcie bo mocna rzecz).

Nie dajcie się zwieść tytułowi tej płyty, Muzyka Rozrywkowa nie jest w żadnym stopniu kontynuacją stylu obranego na Klasycznej i Poważnej. Obie pierwsze Muzyki balansowały między nostalgicznym i inteligentnym rapem, a zabawą i umiarkowanym bossostwem. Idealnie wpasowały się w rynek, a odbiorców znalazły zarówno między blokami, jak i w ładnych domach na przedmieściach. Pezetowi widocznie to się nie podobało, bo postanowił pojechać całkowicie po bandzie, pokazując kto tu kurwa rządzi na Ursynowie, kto rucha najlepsze dupy i kto najzajebiściej się ubiera, kurwa kurwa i jeszcze kurwa. Jeśli to miał być sposób na pozbycie się części audytorium, to się chyba uda.
Przy pierwszym przesłuchaniu byłem bliski zamknięcia się w sobie i uznania tego za kiepski żart. Treść. Treść... jest na tak niskim poziomie, że nie chcę się nad nią znęcać. Wyobraźcie sobie album w całości wypełniony porzez różne wariacje i interpretacje na temat Seniority. Ugh?
Odbiór tej płyty jest uzależniony od tego, na ile będziemy w stanie przymknąć ucho na teksty i na wydźwięk treści. Bo... kurwa, Pezet pozostaje bossem formy. Flow najlepsze w całym tym bagienku zwanym polskim rapem, nieustannie od tych sześciu lat notuje ciągły progres. Technicznie, to jest mistrzostwo.

Duży wpływ na zmiany na pewno miała zmiana producenta. Nie wiem właściwie z jakiego powodu niemożliwe było kontynuuowanie doskonale współpracującego duetu Pezet-Noon. Szogun to zdecydowanie inna kategoria niż Noon, inny styl, i w ogóle bez porównania. Wszystko jednak zależy od indywidualnych upodobań, bo bity Szoguna wcale nie są złe (no, chociaż są i wpadki - refren Noc i Dzień = zniesmaczenie na mojej twarzy). Na wyróżnienie zdecydowanie zasługują te z Halo, Pornogwiazdy czy Gdyby Miało Nie Być Jutra. Krótko mówiąc - mój strach o poziom produkcji był nieuzasadniony raczej.

Na szczególną uwagę zasługują gościnne występy, które wyjątkowe liczne i jakościowo zróżnicowane. Wdowa ze swoim jęczeniem i pseudonamiętnością w głosie sprawia, że mam ochotę naciskać next przy kawałkach z jej udziałem. Za to mamy tu jedno mistrzostwo - Pornogwiazdy, z zajebistymi nawijkami 2Cztery7 i nie gorsze Czterdzieściprocent z Mesem.
Uwagę może zwrócić kawałek Mam Ten Styl, który niewiele różni się od Szyku tegorocznego Eldo. Warto zapuścić oba utwory obok siebie, i porównać. Czyżby Eldo w znacznie lepszej formie?

I tak właśnie wyszło, pomieszanie z poplątaniem. Początkowe zażenowanie może powoli zaniknąć z kilkoma przesłuchaniami, co niestety nie zmienia ogólnego obrazu albumu: nie na to czekaliśmy, delikatnie ujmując. Jedyna nadzieja w szykowanej płycie z Ajronem, na myspace można posłuchać W Moim Świecie, który udanie przywołuje najlepsze momenty twórczości Pezeta, ahhh, czekamy. Tymczasem pozostając przy Muzyce Rozrywkowej, jedyne zdanie, które przychodzi mi na myśl na koniec tego przydługiego wywodu: Pezet, jak mogłeś to wszystko tak spierdolić, zmarnować tak?

· · Rap »

[10 września, 2007 | 5 komentarzy | Poziom: 0 ]

Eldo jest elo. (27)

· · Rap, Krótkie rekomendacje »

[12 kwietnia, 2007 | 12 komentarzy | Poziom: 0 ]

Ostatnimi czasy (no, może już nie tak ostatnimi...) popularny stał się zespół Lao Che, głównie za sprawą albumu Powstanie Warszawskie. Mało kto wie, że nasi artyści-patrioci mają za sobą również inny projekt, ochrzczony jeszcze w zamierzchłym roku '98 nazwą Koli.
Wyobrażacie sobie połączenie stylu Lao Che (głównie z płytki Gusła) z charakterystycznym psychorapem prezentowanym przez wczesny Kaliber 44? Takie skojarzenia nasunęły mi się już po kilku minutach słuchania albumu Szemrany. Sama ta charakterystyka brzmi kosmicznie, i wcale tym nie odbiega od klimatu płyty. Na niej absurd goni absurd, czuć niewątpliwe natchnienie płynące od pewnej zielonej roślinki. Najprościej będzie powiedzieć, że Szemrany to hip-hopowy Polovirus. Czy trzeba lepszej rekomendacji?
Głównym atutem grupy są najczęsciej całkowicie abstrakcyjne teksty, w stylu: "Poszłem do sklepu po mleko, nie było / czy wkurwiło mnie to? / nie wogóle mnie to nie wkurwiło / spokoju wewnętrznego nie zburzyło" albo po prostu "Idę... tam gdzie kukurydzę widzę" wymawiane w taki sposób, że prawie płakałem ze śmiechu.
Album Szemrany był ich pierwszym i ostatnim, później przemienili się w Lao Che, a Koli poszło raczej w zapomnienie. Sam nie wiem, które wcielenie wolę.
Nie mam pojęcia jakim cudem ta płyta przeszła praktycznie bez echa na polskim rynku. Fragmenty niektórych utworów można ściągnąć:
Kukurydza (polecam :D)
Wywiadówka
Lao Che

· · Elektronika, · · Rap, Recenzje »

[04 kwietnia, 2007 | 1 komentarz | Poziom: 0 ]

Powoli zaczyna się czas, w którym rozliczamy artystów z naszych największych oczekiwań na ten rok. Ostatnio wydają gęsto i intensywnie, więc jest w czym wybierać. Dzisiaj pada na Waxa Tailora, który zawitał z nowym longplay'em - Hope & Sorrow.

Czytaj dalej »

· · Rap, Recenzje »

[25 marca, 2007 | 7 komentarzy | Poziom: 0 ]

Minęły ponad dwa lata od kiedy Łona wraz z Webberem stwierdzili, że Nic Dziwnego już ich nie spotka. Wracają z początkiem wiosny z albumem Absurd i Nonsens, by pokazać kto rządzi w inteligentnym rapie (dżizas, jak ja nie lubię tego określenia).

Czytaj dalej »

· · Rap, Recenzje »

[05 lutego, 2007 | 4 komentarze | Poziom: 0 ]

O dziwo jeszcze nie recenzowałem żadnej płyty polskiego artysty. Czas to zmienić.
Za muzyką Fisza stałem prawie od zawsze, pamiętam Polepione Dźwięki, pamiętam gdy kręciłem w wyobraźni teledysk do Czerwonej Sukienki. Obserwowałem jego przeobrażenie z rapera operującego tłustymi bitami w dojrzałego artystę, lidera nu-jazzowego Tworzywa Sztucznego, udzielającego się w Bassisters Orchestra. Na każdy jego krok przytakiwałem z zadowoleniem. Okazuje się, że Fisz zrobił pełne kółko. Wrócił do korzeni - bitów i rapowania, wraz z swoim bratem - Emadem.

Czytaj dalej »